czwartek, 3 sierpnia 2017

Cortona On The Move



 fot. Tamara Rawluk

Choć nie opuszczaliśmy kabin samochodów, musieliśmy się nieźle wspinać by dotrzeć do domu. Mając 2,4 litrowy silnik ostanie 10 km trasy pokonywałem prawie cały czas na pierwszym biegu. Przyjechaliśmy do Toskanii, przyjaciele by poczuć się jak w bardzo popularnym filmie, a ja nie bardzo wiedziałem po co. Jednak czekał na mnie Cortona On The Move International Photography Festival.
Impreza odbywa się w Cortonie w blisko dziesięciu ciekawych lokalizacjach, a biorąc pod uwagę zwarty, niewielki obszar miasteczka wszystko jest praktycznie obok siebie.
Nie widziałem wszystkich wystaw, nie miałem na to wystarczająco dużo czasu, mimo, że mieszkałem niemal na szczycie góry gdzie obok naszego samotnego domu przebiegał szlak, którym po przejściu 10 kilometrów można było dojść do miasta.
Porównanie imprezy w Cortonie z fotofestiwalem w Łodzi, który skończył się ponad miesiąc temu, wypada zdecydowanie na korzyść tego pierwszego. W Łodzi postawiono na to co w Fotografii jest drugorzędne, a wręcz na to co ją degraduje. W Cortonie były ciekawe, obszerne cykle, interesująco podane, które dobrze się oglądało (przynajmniej takie widziałem). Główny zdjęciem, które pojawiało się na plakatach promujących imprezę była fotografia Justyny Mielnikiewicz, która pokazywała, w Vecchio Ospedale (nieczynnym, piętnastowiecznym szpitalu) swój projekt zrealizowany w dawnych republikach ZSRR.


 jedno z pomieszczeń w Vecchio Ospedale