![]() |
| Z cyklu "Współrzędne geograficzne - strach przed utratą pamięci", 2010 |
wtorek, 28 lutego 2023
poniedziałek, 27 lutego 2023
niedziela, 26 lutego 2023
czwartek, 23 lutego 2023
środa, 22 lutego 2023
wtorek, 21 lutego 2023
poniedziałek, 20 lutego 2023
sobota, 18 lutego 2023
wtorek, 14 lutego 2023
poniedziałek, 13 lutego 2023
niedziela, 12 lutego 2023
piątek, 10 lutego 2023
czwartek, 9 lutego 2023
wtorek, 7 lutego 2023
piątek, 3 lutego 2023
wtorek, 31 stycznia 2023
poniedziałek, 30 stycznia 2023
niedziela, 29 stycznia 2023
sobota, 28 stycznia 2023
piątek, 27 stycznia 2023
środa, 25 stycznia 2023
wtorek, 24 stycznia 2023
niedziela, 22 stycznia 2023
sobota, 21 stycznia 2023
piątek, 20 stycznia 2023
czwartek, 19 stycznia 2023
środa, 18 stycznia 2023
wtorek, 17 stycznia 2023
poniedziałek, 16 stycznia 2023
Współrzędne geograficzne - strach przed utratą pamięci
O projekcie "Współrzędne geograficzne - strach przed utratą pamięci"
wspominałem już na blogu. Składał się z kilku elementów. Jednym było
przygotowanie sadzonek drzew i wyruszenie z nimi w kilkanaście podróży.
Procesom sadzenia towarzyszyły rejestracje, których wynikiem była seria
panoram. Drugim rodzajem rejestracji, który towarzyszył mi w tych
wyjazdach był rodzaj dziennika podróży. Założeniem przedsięwzięcia było
nieplanowanie kierunków wyjazdów, próba, na ile tylko można,
przemieszczania się pod wpływem impulsów. Tak było też z tym drugim
sposobem korzystania z fotografii. Zamierzałem po prostu fotografować to
co będę dostrzegać i zdecyduję się zarejestrować. W tamtych kilkanaście podróży po Polsce wyruszyłem w 2010 roku.
Fotografowałem to co zobaczyłem. Dzisiaj zobaczyłbym pewnie co innego.
Przeglądam archiwum i postanowiłem pokazać część tych zdjęć.
piątek, 13 stycznia 2023
środa, 11 stycznia 2023
Lisy (3)
Lisy (3) to dobry tytuł bo nie tylko to trzeci post o lisach, ale też
o trzecim lisie. Od skrzyżowania, które widać na zdjęciu mieszkam,
około 50 metrów. Kilka dni temu wyjechałem spod bramy kamienicy i po
kilku sekundach przejeżdżałem przez wspomniane skrzyżowanie. Było przed
17. Tu jest prawie zawsze ruch, oba kierunki jazdy wypełnione
samochodami, na chodnikach ludzie. Kątem oka zarejestrowałem jakąś
zbliżającą się sylwetkę i odruchowo nacisnąłem hamulec, zagrzechotał
abs. Pół metra ode mnie stał lis. Duży, w dobrej kondycji i
wyglądał zupełnie na nieprzestraszonego, jakby chodził tu codziennie. W
okolicy są dwa parki, ale z nich do tego miejsca trzeba dojść kilkaset metrów chodnikami lub ulicami.
wtorek, 10 stycznia 2023
niedziela, 8 stycznia 2023
Lisy
Jeszcze raz o lisach. To było w 2005 roku. Koniec maja. Gorąco. Para przyjaciół ze studiów w Akademii ma kawałek ziemi w Świętokrzyskim. Malutka osada, nawet nie wieś, Doły Opacie. Teren bardzo pofałdowany. Ich działka zaczyna się wysoko na wzgórzu i opada mocno w dół. W tym dole zaczyna się wąwóz lessowy. Jest to teren doskonale zakrzaczony, nikt tam prawie nie zagląda, życie toczy się na górze. Poszedłem tam na chwilę pobyć samotnie i zobaczyłem lisie jamy. Lisy muszą przecież kiedyś wychodzić, ale szansa, że zrobią to właśnie teraz w południe jest niewielka, pomyślałem. Byłem "zmęczony" poprzednim dniem i zacząłem zasypiać na siedząco. Gdy otworzyłem oczy, koło mnie, w odległości półtora metra bawiły się dwa młode lisy. Patrzyłem przez dłuższy czas, nie chciałem psuć tej wspaniałej chwili, ale w końcu sięgnąłem po aparat sądząc, że niestety spłoszę zwierzęta, bo nie sposób było mnie nie zauważyć. Siedziałem przed nimi zupełnie niezamaskowany. Jeden lisek wycofał się nieśpiesznie do nory, jednak drugi został i zrobiłem mu kilka zdjęć, nie przeszkodził nawet dźwięk migawki, miałem wtedy pierwszą w życiu cyfrową lustrzankę (Canon 20d) i Mamiya była wtedy jeszcze moim głównym sprzętem.
































