piątek, 9 lutego 2018

O.W. Uroczysko

Studentki Martyna Maryniak, Anna Stępień i Urszula Kałabun zrobiły książkę, do której wykorzystały zdjęcia opuszczonego ośrodka wczasowego Uroczysko i znalezione w ruinach dokumenty.



środa, 7 lutego 2018

Masz muj numer, tu straciłam cnotę i inne wyznania

Na plenerze Adrianna Glinka fotografowała spody łóżek piętrowych w ośrodku harcerskim "Nadwarciański Gród".

Adrianna Glinka, 2017

sobota, 3 lutego 2018

Lodówka

Jeszcze jedna praca z "Poza zasięgiem". Serafina Freliga fotografowała wspólną lodówkę. W powiększeniu można zaobserwować sposoby zabezpieczanie przed nieuprawnionym podjadaniem, np. kartkę z napisem "wegańskie, tym się nie najesz". Warto zauważyć, że w naszej plenerowej lodówce nie ma alkoholu. Niektórzy mówią, że był w zamrażalniku, ale to pomówienia...

Serafina Freliga, 2017

wtorek, 30 stycznia 2018

Bim Bom Plusk Prom



Utwór Rafała Sałacińskiego i fotografia Lidii Lewandowskiej zrealizowane podczas pleneru Wydziału Sztuk Wizualnych Akademii Sztuk Pięknych w Łodzi. Dźwięki są zebrane właśnie w wyniku "opukiwania" promu, który widać na zdjęciu. Można posłuchać pod tym linkiem: Prom





piątek, 26 stycznia 2018

Poza zasięgiem. Sprzątanie.

Już po otwarciu. W plenerze wzięli udział studenci różnych kierunków i specjalności: intermediów, projektów wizualnych, fotografii i multimediów.

Na wystawie pokazujemy po jednym z dwóch zrealizowanych projektów każdego uczestnika . Powstał zbiór fajnych prac. Na przykład: Ada Matloch i Olga Waleczko sprzątały las, Rafał Sałaciński grał używając jako instrumentu mostu na rzece Warcie, Joanna Kruczyk prosiła w lesie szyszkę o spadnięcie, Serafina Freliga codziennie fotografowała wnętrze lodówki. A to tylko część prac...

Załęcze Wielkie, 2017
Praca Ady Matloch i Olgi Waleczko. Dziewczyny zamiast fotografować wzięły się do sprzątania lasu. Po prostu, bo przeszkadzały im śmiecie.

poniedziałek, 22 stycznia 2018

Byliśmy poza zasięgiem przez dwa tygodnie. Kłopot, jakim początkowo ten stan wydawał się większości z nas, zaowocował...
Właśnie przygotowuję ze studentami wystawę z materiałem zrobionym na plenerze w Załęczu Wielkim. Byłem głównodowodzącym tym wydarzeniem we wrześniu ubiegłego roku. Studenci przyjeżdżając na miejsce wpadli w panikę patrząc w martwe smartfony, że brak zasięgu, i co będą robić tu przez dwa tygodnie. Potem zaczęli oswajać się z tym faktem i wyszło nawet dobrze
Zapraszam na wernisaż wystawy Poza zasięgiem, który odbędzie się 25 stycznia 2018 r. o godz. 17 w Galerii ASP Piotrkowska 68 (ul. Piotrkowska 68, Łódź). Ekspozycja będzie czynna do 16 lutego 2017 r. Postaram się pokazać na blogu trochę tych prac.



Plakat projektował Maciej Bohdanowicz, który pomagał mi również na plenerze





piątek, 19 stycznia 2018

Żeby nie było żadnych wątpliwości

Łódź, 2017
Od najmłodszych lat, żeby nie było żadnych wątpliwości kim jesteś. Mur w barwach narodowych otacza plac zabaw dla dzieci. Pasy bieli i jaskrawej czerwieni mają kilkadziesiąt metrów długości. Po jednej stronie muru jest część prawosławna trójwyznaniowego Starego Cmentarza. Po drugiej, oprócz widocznego placu zabaw jest uliczka z czteropiętrowymi blokami, pewnie z lat 60-tych (z okien jednego z nich zrobiłem zdjęcia), jest też nawet jeden współczesny "apartamentowiec". Mieszkańcy tych domów jak tylko zbliżą się do okien, nieustannie dostają biało-czerwone uderzenie. Malowanie czegoś takiego musiało trwać. Jeśli jest to zrobione oficjalnie skandal tym większy. 


Mur jest naprawdę długi.

piątek, 12 stycznia 2018

poniedziałek, 1 stycznia 2018

Tuwima

Z cyklu 12.000, Tuwima ?, Łódź
Taką kamienicę, przyklejoną do nowych budynków w kompleksie dawnej EC1, znalazłem wchodząc na podwórko przy Tuwima 52.Widać też, że zostało ścięte tu duże drzewo.

piątek, 29 grudnia 2017

Ruda

"Dawniej Ruda była zamieszkana także przez wielu Niemców i Żydów, którzy pozostawili po sobie znaczące dziedzictwo", to cytat z Wikipedii. Niedawno zrobiłem sobie przejażdżkę po tej części Łodzi, czyli po Rudzie Pabianickiej. Miłe miejsce...


wtorek, 26 grudnia 2017

Na Barlinek


Z cyklu "Sukcesje", Łódź, 2017

Trzy dni przed Wigilią zrobiłem kolejne zdjęcie do cyklu "Sukcesje". Wiatę z dachem porośniętym mchem zobaczyłem dwieście metrów od mojej kamienicy. Może wcześniej zieleń okolicznych drzew powodowała, że nie dostrzegałem tego motywu i potrzebny był szary grudzień by go zobaczyć. Na fotografii, obok przykładu sukcesji roślin w środowisku miejskim, widać także parę dżinsów leżącą  na trawniku. Trzy metry od ulicy Wólczańskiej, sześć od Radwańskiej, bezpośrednie przy szpitalu im. M.Pirogowa w Łodzi. Może ktoś chciał, przebrawszy się w piżamę pacjenta, do niego przeniknąć, a spodnie porzucił przy chodniku? Przenikanie do szpitala opisane jest w mojej ulubionej (w szkole podstawowej) książce. Zyzio Gnacki z Okistem przenikają w "Adelo zrozum mnie" Edmunda Niziurskiego. Pierwsza książka tego autora jaką czytałem i było to w drugiej lub trzeciej klasie, więc byłem na ten tytuł trochę za młody, ale od razu ją pokochałem.
 - na Barlinek? - spytał mężczyzna koło autobusowego przystanku. To już nie działo się w Łodzi. Dwadzieścia lat temu jechaliśmy w jedną z pierwszych dłuższych podróży, pierwszym własnym samochodem, Srebrnym Szerszeniem. Czekał pod moim blokiem na Bałutach, aż zrobię prawo jazdy, kupiłem go bowiem zanim jeszcze zrobiłem konieczne uprawnienia. Pieniądze na garbusa o pojemności silnika 1200, zrobionego w Meksyku miałem po zdobyciu złotego medalu na Talente 1996 w Monachium, a dokładnie po sprzedaży nagrodzonej pracy Targom Monachijskim. Tak więc przejeżdżaliśmy z Tamarą przez Gorzów Wielkopolski kierując się na północ. To było przed erą gps-ów, nie będąc pewnym drogi zatrzymaliśmy się na chwilę by stojącego koło przystanku autobusowego mężczyznę spytać o kierunek na Barlinek (jechaliśmy do mikroskopijnej miejscowości położonej w lasach właśnie w tamtym kierunku). Wskazówki były jak to zwykle bywa proste dla wskazującego, a dla nas już nie bardzo.
- to ja wam pokażę - zaoferował nieznajomy - jadę do Kłodawy, to po drodze...
Usiadł obok mnie, Tamara przeniosła się do tyłu. Ruszyliśmy.
- na Barlinek? - zapytał - na Barlinek! - odpowiedzieliśmy dziarsko.
Gdy po minucie zapytał jeszcze raz -  na Barlinek? -  nie widziałem w tym nic dziwnego. Ale gdy ta pytająca fraza pojawiła się po raz kolejny, kolejny i kolejny, zaniepokoiłem się. W lusterku widziałem, że Tamara też. Gdy spytał o to samo chyba po raz dwudziesty właśnie dojechaliśmy do Kłodawy. Odetchnąłem - dojechał pan, gdzie mam się zatrzymać? - powiedziałem.  - Na Barlinek? - usłyszeliśmy w odpowiedzi  - mogę tak z wami jechać do końca życia - powiedział spoglądając na mnie zamglonymi oczami i dodał - na Barlinek? Jechaliśmy więc razem dalej, mijały długie minuty, lasy i wsie - nie odpowiadaliśmy już na jego monotonne pytania.
Wysadziłem go siłą na przystanku PKS-u w jakiejś innej miejscowości. Wtedy zobaczyłem, że jest w kapciach i przypomniałem sobie, że w Gorzowie zatrzymaliśmy się na chwilę koło szpitala.
Dziś ostatni dzień Świąt, dżinsy leżą dalej.

niedziela, 24 grudnia 2017

Zwierzęta

 Będąc dzieckiem co roku w Wigilię słyszałem, że tego dnia dowiem się co o nas myślą.

 Z cyklu "Animals Town"