wtorek, 8 września 2020
czwartek, 3 września 2020
Wszystko składane (56)
Z cyklu "Folding camera, folding bike and suburbs
of Warsaw", Włodzimierz, Białołęka, Warszawa, 2020
wtorek, 1 września 2020
sobota, 29 sierpnia 2020
Wszystko składane (54)
Z cyklu "Folding camera, folding bike and suburbs
of Warsaw", okolice ulicy Hołubcowej, Jeziorki Pólnocne, Warszawa, 2020
środa, 26 sierpnia 2020
poniedziałek, 24 sierpnia 2020
sobota, 22 sierpnia 2020
Wszystko składane (51)
Z cyklu "Folding camera, folding bike and suburbs
of Warsaw", Pan A, Wał Miedzeszyński, Warszawa, 2020
czwartek, 20 sierpnia 2020
poniedziałek, 17 sierpnia 2020
piątek, 14 sierpnia 2020
środa, 12 sierpnia 2020
poniedziałek, 10 sierpnia 2020
piątek, 7 sierpnia 2020
środa, 5 sierpnia 2020
niedziela, 2 sierpnia 2020
czwartek, 30 lipca 2020
wtorek, 28 lipca 2020
sobota, 25 lipca 2020
środa, 22 lipca 2020
poniedziałek, 20 lipca 2020
Wszystko składane (38)
Z cyklu "Folding camera, folding bike and suburbs
of Warsaw", Blizne Łaszczyńskiego i Bemowo, Warszawa, 2020
piątek, 17 lipca 2020
środa, 15 lipca 2020
niedziela, 12 lipca 2020
piątek, 10 lipca 2020
środa, 8 lipca 2020
Wszystko składane (33)
Z cyklu "Folding camera, folding bike and suburbs
of Warsaw", droga S7, Jeziorki Północne, Warszawa, 2020
poniedziałek, 6 lipca 2020
piątek, 3 lipca 2020
środa, 1 lipca 2020
sobota, 27 czerwca 2020
środa, 24 czerwca 2020
poniedziałek, 22 czerwca 2020
wtorek, 16 czerwca 2020
poniedziałek, 8 czerwca 2020
środa, 3 czerwca 2020
Mad Stones & Freaks - odcinek 3
Skończyłem, trzeci i ostatni odcinek miniserialu Mad Stones & Freaks. Praca nad pierwszym rozpoczęła się niedługo po rozpoczęciu izolacji, którą traktowaliśmy bardzo poważnie. Praca nad filmem miała za zadanie aktywować młodzież, czyli synka lat 9. Najbardziej chyba jednak wkręciłem się w to sam. Ostatni odcinek ma ujęcia w termowizji, animacje, zdjęcia podwodne i "normalne". Zrobiłem, razem z powtórkami, około 100 ujęć. Dźwięk był często nagrywany osobno. Do samych animacji musiałem poruszyć kamienie około 5 tysięcy razy. To było kompletnie wyczerpujące, bo po przekręceniu o parę milimetrów od jednego do kilkunastu kamieni (w zależności ile ich było w kadrze), musiałem wstać, wyjść z tego kadru, zrobić zdjęcie, wrócić, przykucnąć i tak dalej. Niektóre animowane ujęcia składały się z około 300 zdjęć, czyli tyle robiłem przysiadów przy realizacji kilkunastosekundowej sekwencji. Film doczekał się też swojego songu. Przypomniałem sobie, że mój przyjaciel, Krzysztof Teodorowicz skomponował, chyba w 1987 roku (byliśmy w liceum), piosenkę pt. Ja, kamień. Założyliśmy wtedy kapelę i to był nasz pierwszy numer. Krzysztof, na moją prośbę, odkurzył ją, zaśpiewał i nagrał zupełnie lo-fi na smartfonie.
sobota, 30 maja 2020
Subskrybuj:
Posty (Atom)

































