niedziela, 22 listopada 2020

Wszystko składane (71)

Po sfotografowaniu osiedla ruszyłem dalej ulicą Dudziarską. Widoki nie były zachęcające, wyboista droga z sześciobocznych betonowych płyt, śmiecie, krzaki, dużo starych drzew owocowych i nieużytki. W zasięgu wzroku nikogo oprócz dwóch typów. Nie budzili zaufania. Od czasu do czasu łypali na mnie zmęczonym wzrokiem. Nie da się ukryć, ja też łypałem na nich. Zastanawiałem się czy brnąć dalej, bo droga nie sprawiała wrażenia, że jeszcze gdzieś prowadzi. Nie można było uciec w bok, tylko do przodu, albo powrót. Ta sytuacja skończyła się chwilą strachu. Jednak nie tylko moim. Miałem rower, a oni byli pieszo, więc wyprzedziłem ich. W pewnym momencie, stwierdziłem, że przegapiłem interesujący motyw do sfotografowania i gwałtownie zawróciłem. Zrobiłem momentalnie obrót o 180 stopni. Ci dwaj byli tuż za mną, tak ich zaskoczyłem tym gwałtownym manewrem, że cofnęli się parę kroków nie bardzo wiedząc o co chodzi. Zrobiło mi się trochę głupio, wyciągnąłem aparat i coś mruknąłem. Sytuacja unormowała się, skręcili w bok i zaczęli zbierać opadłe jabłka.


Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza