poniedziałek, 5 października 2020

Parafina

Kilka słów o tym co przygotowałem na drugą część tegorocznego Fotofestiwalu.
Polska brała "ślub" z morzem dwa razy, a w tym roku jest 100 lecie pierwszych zaślubin. Pomyślałem więc, że przygotuję materiał związany z Bałtykiem, nie będzie miał on jednak z nim związków patriotycznych, ale ekologiczne. Na projekt składają się trzy elementy. Fotografie (panorama składająca się z 19 zdjęć wykonanych w technice termowizji oraz jedno duże tradycyjne powiększenie pokazujące dwoje starych ludzi wchodzących na plażę), parafina pochodząca z nielegalnego płukania zbiorników statków, a potem wyrzucana przez fale na brzeg oraz śmieci, które można znaleźć na plażach. Od trzech lat zbieram bryłki parafiny na piasku. Ludzie często mnie pytają co szukam, odpowiadam, że to nie są  bursztyny... Tak się zafiksowałem, na to zbieranie, że obce dzieci, które widzą mnie na plaży, dołączają do mnie i pomagają (podoba im się, że coś można szukać). A w tym roku część dzieci z kempingu (o którym zresztą zrobiłem kolejny cykl zdjęć) pomagała mi tę zebraną nad Bałtykiem parafinę stopić i przy jej pomocy zdejmować formę ze śmieci, które też przynosiłem znad morza. Na fotografii poniżej właśnie widać reprezentację tych brudów w postaci parafinowych odlewów.


piątek, 2 października 2020

Wielkie nazwiska


 

Dostałem dziś maila zatytułowanego: "Wielkie nazwiska na otwarcie drugiej części festiwalu!". W chwili zamroczenia pomyślałem, że chodzi o mnie. Chyba jednak nie, raczej o nazwiska z kolekcji Antoine’a de Galberta, która będzie pokazana od jutra w Muzeum Sztuki w Łodzi. Program jutrzejszych imprez pod linkiem: http://fotofestiwal.com/2020/aktualnosci/druga-czesc-festiwalu/
Swoją wystawę we wspomnianej wczoraj sali 205 już przygotowałem. Oprócz fotografii zrobiłem trochę obiektów.



czwartek, 1 października 2020

Motyl

 


Biorę udział w wystawie, która odbywa się w ramach FOTOFESTIWALU 2020 i jest częścią wystawy Ko#Lekcje. Otwarcie odbędzie się w piątek 2 października o godz. 20:00. Sienkiewicza 21, w kamienicy, którą nazywamy Motylem (od muralu z motylem), jest to nieczynny budynek Uniwersytetu Łódzkiego. Dostałem salę nr 205 na II piętrze.



niedziela, 27 września 2020

Wszystko składane (65)

 Warszawa, 2020

Facet w białej czapce cały czas krzyczał czy mam zgodę na robienie zdjęć. Nie przestał nawet jak podszedłem do niego wyjaśnić, że nie jestem zainteresowany robieniem mu portretu.

czwartek, 24 września 2020

Wszystko składane (64)


Szacuję, że skanów w swoim życiu samodzielnie zrobiłem około 14 tysięcy. 90 procent z nich to diapozytywy. Ponad dwadzieścia lat temu kupiłem Minoltę Scan Multi Pro i tak już zostało. W przybliżeniu na jeden skan wydałem złotówkę, bo pamiętam, że skaner kosztował mnie wtedy 15 tysięcy złotych. Z Warszawy wiozłem go do Łodzi Toyotą Starlet, którą nabyłem (używaną) za taką samą kwotę.

niedziela, 20 września 2020

piątek, 18 września 2020

środa, 16 września 2020

Wszystko składane (61)

Z cyklu "Folding camera, folding bike and suburbs of Warsaw", Pola Wilanowskie, 2020

Wziąłem się za skanowanie. Dziewięć miesięcy od rozpoczęcia pracy nad cyklem to chyba dobry czas by zobaczyć co się urodzi z negatywów (Portra 400). Czy zdjęcia z Bessy wniosą coś istotnego do całości? Czy jest sens pracować na filmach? To po prostu jeden ze sposobów otrzymywania reprezentacji widzialnego świata i to sposób nie najgorszy, dopracowany praktycznie do maksimum w ubiegłym wieku. Jednak gdy materiał ma być opublikowany pod postacią książki czy nawet wystawy to w tej chwili 6x7 nie dostarczy lepszego obrazu niż dobry sprzęt cyfrowy. Oczywiście otrzymuję inne proporcje obrazu, inna jest praca takim aparatem. Ale to można z powodzeniem pominąć. Z cyfry też przecież mogę mieć podobne proporcje czy dyscyplinując się ograniczyć ilość wyzwoleń migawki. Ważne, wydaje mi się jest to co niekoniecznie będzie widziane w publikowanym docelowo obrazie. Mam na myśli dwa elementy. Nośnik i archiwum. Nośnik zdjęcia, który przez materialne istnienie staje się dowodem, ma w sobie element wiarygodności, który zdjęcie cyfrowe tracą nieustannie w miarę rozwijania algorytmów przetwarzania obrazu. Zostaje jeszcze proces archiwizacji zdjęć. Myślę, że dobrze, że nie wszystkie prace mam tylko na dyskach. A tak po prostu, to chciałem jeszcze znaleźć pracę dla Voigtlandera. Ale czy warto?

niedziela, 13 września 2020

Wszystko składane (60)

 

Areszt Śledczy, o którym wspominałem w poprzednim poście, "przeznaczony" jest głównie dla kobiet.

piątek, 11 września 2020

Wszystko składane (59)

 


Taki stary baner wisi niedaleko aresztu śledczego na Grochowie w Warszawie.

czwartek, 10 września 2020

Wszystko składane (58)


W niedzielę rano zaparkowałem samochód na jednej z bocznych ulic od Płowieckiej. Na pierwszy rzut oka nie było tu nikogo. Wyjąłem z samochodu składany rower. Zamontowałem na kierownicę torbę z aparatami. Zapiąłem kurtkę bo było dość chłodno. Wiedziałem tyle, że ruszam w kierunku północno-wschodnim by po kilkunastu kilometrach jechać trochę bardziej na zachód, a po pewnym czasie zacząć odwracać się ku południu, aby na koniec zrobić pętlę i wrócić w to samo miejsce. Rozejrzałem się jeszcze raz, po chodniku szedł wysoki mężczyzna, gdy był niedaleko wszedł pomiędzy rosnące tu drzewo oraz fasadę domu i zniknął. Byłem gotowy, wsiadłem na rower. Wtedy, kątem oka zobaczyłem, że facet schowany za drzewem pije wódkę wprost z butelki. Ruszyłem i w tym samym momencie runąłem na środek drogi, a dokładnie spadłem na rower, który znalazł się pode mną. Amator wysokich procentów o poranku wyskoczył zza drzewa, bez namysłu schował flaszkę pod kurtkę i ruszył mi na pomoc. Choć bolało jak diabli, uśmiechnąłem się szeroko i krzyknąłem, że wszystko ok, że nic się nie stało, bo to po prostu element mojej rowerowej techniki jazdy i takie sytuacje to dla mnie normalka. Gdy jakoś wstałem zorientowałem się, że przyczyną upadku był nieprecyzyjnie dokręcony wspornik kierownicy. Nie mając podparcia nie mogłem zrobić nic i poleciałem bez żadnej kontroli, najpierw do przodu, a potem w dół. Potłukłem się dość mocno. Zazwyczaj nie składam kierownicy, ponieważ rower bez problemu mieści się w Hondzie Element, którą jeżdżę. Dzień wcześniej jednak pokazywałem znajomym jak fajnie Brompton składa się na trzy razy. Robiłem to będąc po paru winkach i rozłożyłem potem rower zbyt nonszalancko. Mimo wszystko niedzielna wyprawa po przedmieściach była udana co mam nadzieję będzie widać w kolejnych wpisach na blogu. Tylko 10 kilometrów przed końcem złapałem gumę w tylnym kole. Nie miałem dętki, ani narzędzi ( demontaż tylnego koła w Bromptonie jest dość trudny, można zobaczyć instruktażowe o tym filmiki na YT), pompowanie nic nie dawało, uszkodzenie było zbyt duże, końcówkę trasy miałem więc z tzw. buta.

wtorek, 8 września 2020

czwartek, 3 września 2020

Wszystko składane (56)

 

wtorek, 1 września 2020

sobota, 29 sierpnia 2020

Wszystko składane (54)

środa, 26 sierpnia 2020

poniedziałek, 24 sierpnia 2020

sobota, 22 sierpnia 2020

czwartek, 20 sierpnia 2020

poniedziałek, 17 sierpnia 2020

piątek, 14 sierpnia 2020

środa, 12 sierpnia 2020

poniedziałek, 10 sierpnia 2020

piątek, 7 sierpnia 2020

środa, 5 sierpnia 2020

niedziela, 2 sierpnia 2020

czwartek, 30 lipca 2020

wtorek, 28 lipca 2020

sobota, 25 lipca 2020

poniedziałek, 20 lipca 2020

Wszystko składane (38)

piątek, 17 lipca 2020

niedziela, 12 lipca 2020