środa, 22 lutego 2017

Top Twenty

Poniżej dwadzieścia kamienic, wybór z kadrów, które były wcześniej publikowane na blogu. Kryterium wyboru jest różnorodność budynków, a nie jakieś szczególne ich cechy. Z tego co już mam w archiwum mógłbym takich dwudziestek przygotować znaczną ilość bez powtarzania kamienic.

ul. Wschodnia 65, z cyklu 12.000 kamienic, Łódź

ul. Wschodnia 61, z cyklu 12.000 kamienic, Łódź

ul. Wschodnia 57, z cyklu 12.000 kamienic, Łódź

ul. Wólczańska 121/123, z cyklu 12.000 kamienic, Łódź

ul. Kilińskiego 105, z cyklu 12.000 kamienic, Łódź

ul. Kilińskiego 235, z cyklu 12.000 kamienic, Łódź

ul. Kilińskiego 136a, z cyklu 12.000 kamienic, Łódź

ul. Kilińskiego 96, z cyklu 12.000 kamienic, Łódź

ul. Wólczańska 124, z cyklu 12.000 kamienic, Łódź

ul. Wólczańska 58, z cyklu 12.000 kamienic, Łódź

ul. Wólczańska 219, z cyklu 12.000 kamienic, Łódź

ul. Tuwima 31, z cyklu 12.000 kamienic, Łódź

ul. Sienkiewicza 20, z cyklu 12.000 kamienic, Łódź

ul. Wólczańska 197, z cyklu 12.000 kamienic, Łódź

ul. Radwańska 12, z cyklu 12.000 kamienic, Łódź

ul. Wschodnia 51, z cyklu 12.000 kamienic, Łódź

ul. Kilińskiego 150, z cyklu 12.000 kamienic, Łódź

ul. Radwańska 8, z cyklu 12.000 kamienic, Łódź

ul. Sienkiewicza 6, z cyklu 12.000 kamienic, Łódź

ul. Radwańska 28, z cyklu 12.000 kamienic, Łódź

sobota, 18 lutego 2017

Przybyszewskiego 42

Znacznie więcej detali niż pod numerem 67.

ul. Przybyszewskiego 42, z cyklu 12.000 kamienic, Łódź, 2017

środa, 15 lutego 2017

Pozostają elementy czystoplastyczne

ul. Przybyszewskiego 67, z cyklu 12.000 kamienic, Łódź, 2017

O tej kamienicy mającej adres pod numerem 67 trudno mi jest napisać coś oprócz tego, że jest strasznie zaniedbana. Zapominam więc o kontekście społecznym, miejskim czy architektonicznym i patrzę na nią jak na abstrakcyjny obraz, gdzie najważniejsze są wartości czystoplastyczne. By było to łatwiejsze wklejam poniżej ciasno skadrowane zdjęcie. I gdy zapominam, że jest to dom zamieszkały przez ludzi widzę obraz. Widzę rytmy linii, rytmy okien, rytmy plam i rytmy kresek. Widzę kompozycję, kolor i rysunek. Rytmy są skonstruowane w wyrafinowany sposób, nie powtarzają się prostacko, linie są różnej grubości i długości, żadne okno nie jest takie samo, ma albo inne podziały, inny kolor, inaczej jest przysłoniete, co chwila zaskakują synkopy różnego rodzaju zakłóceń. Rytm obrazu zdecydowanie nie jest na cztery i nie generuje go automat. Nic właściwe się tu nie powtarza, niektóre elementy są najwyżej podobne, jak na przykład okna na parterze, niby te same ramy, ale różny stopień zniszczenia, inna dykta, inny paździerz, inne płaszczyzny zamalowania. Zresztą dolna kondygnacja to plastyczny fajerwerk, majstersztyk, także kolorystyczny. Fiolety, róże, ugry, umbry, sieny, błękity, zobaczymy też, czasami jako powidok, ślady zieleni, nie znajdziemy za to prostackiej, prosto z tuby czerni czy bieli. Obraz działa zarówno gdy oglądamy go z daleka przez swą wielorytmiczną strukturę i barwę, zdradzając absolutny słuch kolorystyczny autora, ale działa równie silnie detalem, gdy przyglądamy się jego powierzchni z bliska. Niedostrzegalne z daleka chlapnięcia, rysy, plamy, kleksy, ubytki, linie, elementy ręcznego pisma budują pełnię dzieła. Idę się napić.




wtorek, 14 lutego 2017

Moje Canony nigdy nie trzeszczały....

Kontynuując "wojnę sprzętową" :-) (patrz post "Nigdy nie miałem Nikona") informuję, że mój sprzęt tej firmy nigdy nie wydawał podejrzanych dźwięków niczym deska rozdzielcza w Passacie. Pierwszego Canona, model AE1, kupiłem będąc na trzecim roku studiów, był to chyba rok 1991. Dwa lata później zmieniłem go na Canona T90, którego zdjęcie z dodatkiem mnie samego i super nowoczesnej wtedy lampy Canon Speedlite 300TL załączam poniżej, autorem jest Tomasz Stegliński, który jak przypominam napisał tekst "Kiedy zabawy służyły upadaniu", który znalazł się w książce "Bałuty - palimpsest". T90 był protoplastą EOS-ów i innych lustrzanek nie tylko firmy na literę C. Piękną linię aparatu zaprojektował Luigi Colani. Przypominam sobie jak w roku, chyba 1986, będąc w drugiej klasie liceum czytałem w czasopiśmie Foto, które wtedy prenumerowałem, opis tego cuda techniki i wtedy nawet nie marzyłem, że kiedyś będę go mieć. Pamiętam do dziś artykuł, w którym autor zachwycał się nad aparatem (oczywiście nie dostępnym w Polsce) konkludując, że jest to taki stopień zaawansowanie technicznego, że następnym krokiem będzie sytuacja, że sprzęt nie będzie w ogóle potrzebował człowieka do robienia zdjęć. Minęło od tamtego czasu ponad trzydzieści lat i jeszcze jesteśmy potrzebni, ciekawe jak długo?

 foto: T. Stegliński, Łódź, ok. 1993 r.

poniedziałek, 13 lutego 2017

77

Lubię fotografować nie tworzące zwartej zabudowy samotne kamienice. Oczywiście, kamienice jako element miastotwórczy są predysponowane by tworzyć ciągłą zabudowę. Pojedyncze nie występują licznie, często jest to następstwem wyburzeń. Z ustaleniem adresu tego budynku nie ma w tym przypadku większego problemu, nawet nie trzeba powiększać zdjęcia na ekranie, by odczytać tabliczkę. Kamienica stoi przy skrzyżowaniu ulic Przybyszewskiego z Kilińskiego. Ta pierwsza ulica ma, jak pisałem około 6, 6 km z czego tylko około jej jedna trzecia wypełniona jest kamienicami, Kilińskiego jest o sześćset metrów krótsza, ale kamienic jest znacznie więcej, stanowią większość budynków przy niej położonych, i wydaje mi się, że Kilińskiego zajmuje pierwsze miejsce pod względem ich ilości. Biorąc pod uwagę, że Łódź to szczególne miejsce i to nie tylko w Polsce pod względem ilości kamienic, przypomnę, że wystarczyłoby jej na podarowanie każdemu dużemu miastu na świecie, a jest ich cztery i pół tysiąca ( duże miasto liczy ponad 150 tys mieszkańców, tak podaje Wikipedia ) prawie po trzy kamienice, to ulica Kilińskiego musi w podobnym rankingu też zajmować wysoką pozycję. I właśnie sobie przypomniałem, że muszę dokończyć fotografowanie tej ulicy, bo został mi jeden jej fragment niezrobiony.

 ul. Przybyszewskiego 77, z cyklu 12.000 kamienic, Łódź, 2017

sobota, 11 lutego 2017

U Iwony szablony

Chyba ktoś ze sklepu "Szablony u Iwony", a może sama Iwona, ma znajomych w kamienicy obok i odlali z wiaderka farbę przy okazji malowania swojej elewacji. Iwona ma też kredyty - chwilówki jakby coś. Te szczegóły na pierwszym zdjęciu mogą nie być na tyle duże by były widoczne, wklejam więc drugi, powiększony kadr.

ul. Przybyszewskiego 31/33, z cyklu 12.000 kamienic, Łódź, 2017



czwartek, 9 lutego 2017

6,6 km

Ulica Stanisława Przybyszewskiego ma 6,6 kilometra. Spokojny spacer w dwie strony zajmie więc około trzy godziny. Kamienice są tylko na niektórych odcinkach. Najwięcej od placu Reymonta do Kilińskiego. Potem jest kilka do skrzyżowania z ulicą Śmigłego-Rydza, a dalej już pojedyncze okazy, w tym rejonie w  latach sześćdziesiątych i siedemdziesiątych dokonano wielu wyburzeń budując nowe osiedla i poszerzając ulicę, która kończy się przy osiedlu Olechów.
Kamienica pod numerem 27 to bardzo prosty budynek, w porównaniu z nią skromna kamienica z numerem 61 ( z posta "Stanisław za Stefana " ) jawi jako całkiem wyszukany budynek z wyoblonymi wnękami okiennymi czy dwiema attykami, bo tak chyba należy nazwać te elementy nad skrajnymi górnymi oknami.

ul. Przybyszewskiego 27, z cyklu 12.000 kamienic, Łódź, 2017

wtorek, 7 lutego 2017

Liny i powrozy.

Przybyszewskiego 12, to budynek po powstałej w 1926 roku fabryce lin i powrozów, była ona jedną z największych fabryk o tej specjalności w kraju. Właścicielami była rodzina Rassalskich.

ul. Przybyszewskiego 12, Łódź, 2017

poniedziałek, 6 lutego 2017

Nigdy nie miałem Nikona

Przy okazji szperania w archiwum znalazłem zdjęcie zrobione o innej porze roku niż obecna i będące świadectwem, że firma chyba przeżywa jakiś kryzys...
A tytuł posta stąd, że choć pierwszy aparat kupiłem samodzielnie za pieniądze wyjęte ze skarbonki już w szkole podstawowej, tj. około 35 lat temu, a potem czynność tę powtarzałem wiele razy to nigdy nie wszedłem w posiadanie żadnego produktu firmy Nikon, czyżby miało się nic w tym kierunku już nie zmienić?


sobota, 4 lutego 2017


Zdjęcie zrobione jakiś czas temu. Ale pasuje do pory roku. Kartkę tę, na jednym z podwórek, przykleił do muru zdesperowany właściciel samochodu po tym jak na miejscu, które odśnieżył  (a śniegu było wtedy bardzo dużo) zaczął parkować inny mieszkaniec kamienicy.

czwartek, 2 lutego 2017

Stanisław za Stefana

Zarzewska − Starozarzewska − Boehmische Linie − Zarzewska − Napiórkowskiego − Boehmische Linie − Napiórkowskiego − majora Stefana Przybyszewskiego − Stanisława Przybyszewskiego

Tak zmieniały się nazwy obecnej ulicy S. Przybyszewskiego.
Ostatnia zmiana to prawdziwy majstersztyk. W 1952 roku ulicę, której patronem był Aleksander Napiórkowski, przemianowano na Stefana Przybyszewskiego działacza komunistycznego pośmiertnie awansowanego na stopień majora. W roku 1990 ulica zmieniła nazwę na Stanisława Przybyszewskiego. Czyli nie zmieniło się nazwisko ani nawet pierwsza litera imienia patrona. W tej chwili zorientowałem się, że nigdy o tym nie miałem pojęcia. W dzieciństwie mieszkałem, a moi rodzice do dziś, w pobliżu ulicy Przybyszewskiego i zawsze wydawało się, że nazwa jest na cześć młodopolskiego pisarza i poety. I dopiero teraz dowiedziałem się, że to był nie ten Przybyszewski.
Przypomina mi to inną zmianę nazwy łódzkiej ulicy. W latach 50-tych zmieniano nazwy głównych arterii polskich miast na Stalina. W Łodzi zrobiono to samo, z tym, że Główna to była mała ulica i to jej nazwę zmienili urzędnicy by zachować Piotrkowską, która to oczywiście była główną ulicą miasta.

ul. Przybyszewskiego 61, z cyklu 12.000 kamienic, Łódź, 2017

wtorek, 31 stycznia 2017

Przybyszewskiego 41

Nie mogłem ustalić jaki adres ma ta kamienica stojąca na rogu ulic Przybyszewskiego i Suwalskiej. Nie było żadnej tabliczki. Ale po przeanalizowaniu adresów sąsiednich budynków wychodzi, że nr 41. Nawet myślałem, że może ma adres przy Suwalskiej, na którą zresztą zapuścić się z aparatem to będzie niezły hardkor.... Obserwator na pierwszym piętrze.

ul.Stanisława Przybyszewskiego 41, z cyklu 12.000 kamienic, Łódź, 2017

niedziela, 22 stycznia 2017

Dookoła Moskwy, ciąg dalszy

Wyprawę odbyłem na nartach biegowych (śladowych). Widoczność chwilami była niewielka. Widziałem stada saren liczące po kilkanaście sztuk, lisy i zające. Natknąłem się też na martwą sarnę i drugą, która wydawał mi się najpierw martwa, ale jak zbliżyłem się do niej zorientowałem się, że jest żywa. Chyba było z nią źle, bo nie zareagowała na moją bliską obecność (kilka metrów). Zastanawiałem się czy nie próbować jej jakoś pomóc, ale był to pusty teren i nie widać było stamtąd żadnej drogi.





sobota, 21 stycznia 2017

Dookoła Moskwy

Jedna fotografia z dzisiejszej wyprawy dookoła Moskwy, jutro wrzucę coś więcej.

Z cyklu Dromomania, 2017

wtorek, 17 stycznia 2017

piony poziomy

Przybyszewskiego 29, z cyklu "12.000 kamienic", Łódź, 2017


17mm ts-e Canona ma trochę dystorsji, ale ogólnie jest nieźle. Patrząc jednak na tę fotografię mam wrażenie, że "wszystko tańczy". Jednak, po sprawdzeniu w Photoshopie liniami pomocniczym, wychodzi, że jest raczej ok. Największy wpływ na wrażenie, że z pionami jest coś nie w porządku ma chyba rynna po lewej stronie, odchylona jest w lewo, a ponieważ to mocny element kompozycyjny to powoduje wrażenie pochylanie się budynków. Na zakłócenia w odbiorze poziomów ma natomiast wpływ mało widzialny "uskok" w kamienicy po lewej stronie. Dwie kolumny okien są bowiem dalej od punktu, z którego została zrobiona fotografia niż dwie kolejne kolumny. Okna nie leżą więc w jednej linii choć na pierwszy rzut oka wydaje się, że powinny. Podobnie jest z gzymsem, też po lewej stronie. Można na tej fotografii znaleźć dużo więcej elementów, które powodują takie wizualne zakłócenia, jak choćby linie trakcji tramwajowej w stosunku do poziomych linii na paterze środkowej kamienicy. Dodatkowo każde minimalne przesunięcie shifta o tej ogniskowej daje zauważalne zmiany. Do tego jak obserwuję wzrokiem kamienice, które mają przeciętnie 100 - 150 lat, to zdają się zapadać i falować w stosunku do siebie. 

piątek, 9 grudnia 2016

Złoty Smok i Skup Złota

Często tak jest, że pewne szczegóły dostrzegam dopiero przyglądając się zrobionej fotografii. I tak było w przypadku tego zdjęcia. Budynek nie jest kamienicą i zastanawiałem się czy go pokazywać. Ale zobaczyłem złotych sąsiadów.

 Przybyszewskiego 13, z cyklu 12.000 kamienic, Łódź, 2016

wtorek, 18 października 2016

poniedziałek, 17 października 2016

12.000

Chciałbym przywrócić pierwotny cel tego bloga, czyli pokazywać głównie fotografie z cyklu: 12 tysięcy kamienic. Ale może zaproponuję coś pod nowym adresem, z innymi tematami.

Przybyszewskiego 19, Łódź, z cyklu "12.000 kamienic", 2016

środa, 10 sierpnia 2016

Jedynka. Castorama zamiast Grzegorza.

Kontynuując prace nad Jedynką widzę jak "kulturowy krajobraz" doznaje nieustannych przeobrażeń. Szczególnie mocno to odczułem gdy kilka dni temu wróciłem na przejście graniczne do Cieszyna, gdzie dwa lata temu sfotografowałem Grzegorza, chłopaka, który sprzedawał to co się dało upchnąć w przerdzewiałym buso-sklepie. A w zasadzie chciałem wrócić. Dojechałem do Czech, zawróciłem. Budynków nie ma, Grzegorza tym bardziej. Jest Castorama.

"Jedynka", Cieszyn, Grzegorz, przejście graniczne, 2014

"Jedynka", Cieszyn, przejście graniczne, 2014
"Jedynka", Cieszyn, przejście graniczne, 2016

wtorek, 5 lipca 2016

Dzisiejsza fotografia ma zaskakująco wiele wspólnego ze zdjęciem z poprzedniego wpisu.
Po pierwsze, też jestem na tym zdjęciu, a po drugie wiąże się w pewien sposób z projektem "Bałuty - palimpsest", choć powstało chyba w 1989 roku. Druga osoba na fotografii to Tomasz Stegliński, który napisał tekst "Gdy zabawy służyły upadaniu" znajdujący się w książce "Bałuty - palimpsest". Tomek wczoraj umieścił to zdjęcie na popularnym portalu społecznościowym, i mnie trochę zatkało, bo zapomniałem o nim kompletnie.


poniedziałek, 4 lipca 2016

Na blogu Hiperrealizm możecie zobaczyć zdjęcia z otwarcia wystawy Bałuty-palimpsest. Jedno z nich, które oczywiście zrobił Wojtek Wilczyk, wklejam poniżej.