Tym razem pojechałem pociągiem do Gostynina, skąd oczywiście wróciłem do Łodzi rowerem. Jadąc wyobrażałem sobie, że napiszę w tym poście, że przejechałem 110 km i nie zrobiłem ani jednego zdjęcia. Ostatecznie zrobiłem dwa (w kilku wariantach). Pierwsze, tu publikowane, wzmocniło postanowienie, które kiełkowało od jakiegoś czasu, żeby zająć się tematem produkcji cukru w Polsce, głównie mam na myśli fabryki białego proszku (do którego mam niemałą słabość). Otóż jadąc z wymienionego już wcześniej Gostynina (gdzie nie podjechałem do Krajowego Ośrodka Zapobiegania Zachowaniom Dyssocjalnym) przejeżdżałem obok Cukrowni Dobrzelin i tam zrobiłem pierwsze tego dnia zdjęcie (w kilku oczywiście wariantach). Już wcześniej fotografowałem inne cukrownie, np. w Leśmierzu czy Opolu Lubelskim. Z tą ostatnią jestem w pewien sposób związany. Mieczysław Kieres, dziadek mojej żony, pochodził z Kujaw, w 1939 roku w wieku 21 lat wykonywał loty bojowe jako strzec pokładowy w samolocie PZL.23 „Karaś” 42 Eskadry Rozpoznawczej 4 Pułku Lotniczego. Po 1945 jako także były żołnierz AK "wolał" zmienić miejsce zamieszkania i wyjechał jak najdalej czyli na Lubelszczyznę. Osiedlił się w Opolu Lubelskim gdzie całe potem życie pracował w miejscowej cukrowni, której po jakimś czasie został dyrektorem. Poznałem go w 1994 roku, ostatnim jego życia. Potem wielokrotnie przebywałem i pomieszkiwałem w mieszkaniu w koloni bloków wybudowanych dla pracowników cukrowni (mieszkała tam wtedy babcia mojej żony). Pamiętam jak wczesną jesienią zaczynała się "kampania cukrownicza", wielka ceglana cukrownia w mglistych oparach pracowała 24 godziny na dobę. Na olbrzymim placu rosła hałda buraków zwożonych przez plantatorów. Rozjeżdżone, wielki buraki zalegały okoliczne drogi (wypadały z przyczep holowanych przez ciągniki lub z ciężarówek), a powiatowe miasteczko całymi tygodniami spowite było specyficznym zapachem wysłodków.
![]() |
| Dobrzelin i zbiornik Cukrowni Dobrzelin, 2026 |
































