Taki, w poprzednim tygodniu, miałem landschaft sprzed domu w kantonie Graubünden, czyli w jęz. polskim regionie Gryzonia.
![]() |
| Nauders, Austria, 2026 |
Zostałem nim w Instytucie Fotografii i Multimediów w ASP w Łodzi, w trudnym dla Instytutu momencie. Mam szczerą nadzieję, że po wypełnieniu misji nie będę długo na tym stanowisku.
Do takiej prędkości udało mi się rozpędzić wczoraj na nartach. Liczyłem na więcej w kolejnych zjazdach (chciałem się zbliżyć do stówki), ale przy prędkości ok. 30 km, na łatwym odcinku, zupełnie niespodziewanie zaliczyłem glebę z bardzo mocnym uderzeniem w głowę i musiałem zejść ze stoku.
Napis jest mało czytelny. Po zwiększeniu kontrastów da się to zrobić, choć z trudem.
Gierojam Krasnej Armii padlym w bojach....
Tytuł "Przypadkowe miasta" nie do końca mi odpowiada, ponieważ bardziej przypadkowa w tych miastach jest w nich moja obecność niż one same. Zastanawiam się nad inną nazwą cyklu: Unchosen Cities. Słychać w niej Uncommon Places Stevena Shore (co mi odpowiada). A może UEnchosen Cities bo są to miasta naszego kontynentu? Chyba więc UEnchosen Cities!
![]() |
| Z cyklu "UEnchosen Cities", Michalovce, Słowacja, 2025 |
![]() |
| Z cyklu "Przypadkowe miasta", Michalovce, Słowacja, 2025 |
Latem w roku, który właśnie się skończył, chciałem samotnie, na rowerze, wjechać do Ukrainy i jeden dzień przeznaczyć na fotograficzny rekonesans Użhorodu. Mimo, że o piątej rano stawiłem się na granicy na rowerze, nie udało mi się jej przekroczyć — pogranicznicy nie wpuścili mnie, tłumacząc, że jednośladem bez silnika mogę wjechać do Ukrainy jedynie przez przejście w Ubli, a nie w Vyšné Nemecké. Było to tego dnia trudno wykonalne, ponieważ musiałbym przejechać rowerem około 150 km, z czego blisko 100 km głównymi drogami przeznaczonymi dla ruchu samochodowego. Nie miałem ani czasu, ani ochoty ryzykować. Rozczarowany spoglądałem na mapę i wtedy pomyślałem, że z Camp Rybarik (koło wsi Kaluža), gdzie tej nocy spałem w mojej Hondzie Element razem z rowerem Specialized, jest zaledwie 8 km do miasta Michalovce. W tej sytuacji idealnie pasowało ono do realizowanego przeze mnie od kilku lat cyklu pod roboczą nazwą „Przypadkowe miasta”.
![]() | |
|
Oczywiście nazwy. Jak powszechnie w Polsce i na całym świecie wiadomo, od prawie czterech lat fotografuję obszar pół, łąk i kilkunastu wsi, który ulega całkowitemu przekształceniu. Robocza nazwa mojego działania to już nie "Centralny Port Komunikacyjny" a "Centralny Port Komunikacyjny Port Polska". Choć w zasadzie to może nawet (bo jeszcze dwie nazwy pojawiały się w kontekście budowy lotniska) "Centralny Port Lotniczy Port Solidarność Centralny Port Komunikacyjny Port Polska". Czekam na więcej.