wtorek, 30 grudnia 2014

Chmiel, tytoń, maliny, jabłka, buraki cukrowe.


Co jakiś czas, z doskoku, robię zdjęcia do tematu, który nie ma jeszcze nazwy. I właśnie przedwczoraj udało mi się znaleźć na to kilka godzin. Klucz do cyklu jest topograficzny. Interesuje mnie specyficzny rejon Lubelszczyzny. To pas z zachodu ograniczony Wisłą. Od północy zaczyna się mniej więcej na wysokości Podgórza, a kończy gdzieś koło Annopola. Lubię tu być. Uprawy buraków cukrowych, chmielu, tytoniu, malin, niezliczonych ilości sadów owocowych. W 2010 roku pod powierzchnią wody zniknęła tu niemal cała gmina Wilków. Zresztą "wielka woda" to temat aktualny w tych stronach prawie co roku. Wiele tutejszych małych osad trudno nazwać nawet wsiami. Kępa Chotecka, Kępa Solecka to jedne z moich ulubionych. Są też poważniejsze miejscowości, np. Opole Lubelskie z nieczynną już, powstałą w 1844 roku, cukrownią To rejon z historią, ale na razie nie o tym.
Dla mnie najbardziej ciekawe są te małe osady położone w monotonnym krajobrazie kształtowanym przez niezliczone uprawy. Wygląda to dość ubogo, w swoistym klimacie i kolorycie, który latem, staje się dla mnie w pewien sposób egzotyczny. Życie wyznaczone jest kalendarzem. Czas kwitnięcia, oprysków, zbiorów, transportu do punktów skupu. Można tu co chwila spotkać przykłady miejscowej zaradności w postaci konstruowania własnych urządzeń pomocnych plantatorom. Miejscowi mają tu swój własne poglądy i osąd świata, a jakość materialnego życia ograniczają anomalie klimatu i ceny skupu. Wszystko jest jakieś chwilowe i nietrwałe. Stare drewniane domy rozsypują się, sady mają ograniczoną żywotność, a duża część uprawianych roślin jest jednoroczna. Późna jesień i zima nadają tu specyficzny klimat hibernacji kiedy brak wegetacji ujmuje temu światu połowę objętości.










Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza