sobota, 10 stycznia 2026

Michalovce (5)

Z cyklu "Przypadkowe miasta", Michalovce, Słowacja, 2025

 Blisko 40 tysięczne Michalovce są moim zdaniem specyficznym miastem jak na Słowację. Są inne od pozostałych miast jakie widziałem w tym kraju, nie są w klimacie słowackim (jeśli wiesz o czym ja mówię). Bardziej kojarzyły mi się z Rumunią, zarówno pod względem zabudowy jak i aktywności mieszkańców. To nie jest dziwne, bo choć leżą w regionie Zemplin, to mają charakter zakarpackich miast (w końcu położone są w pobliżu stolicy Zakarpacia, Użhorodu). Architektura jest specyficzna jak na Słowację i bardzo dużo jest społeczności romskiej, która jest obecna oczywiście w innych regionach kraju, tu funkcjonuje w wielu warstwach, zamożnej - właścicieli okazałych domów, zasiadających w miejscowych restauracjach, jedzących lody na głównym deptaku, jak i dużej grupy wizytujących miejscowe lombardy czy szperających po śmietnikach.

wtorek, 6 stycznia 2026

Michalovce (2)

Z cyklu "Przypadkowe miasta", Michalovce, Słowacja, 20

Pojechałem więc do Michalovic, zaparkowałem za przystankiem, wyjąłem rower i zrobiłem pierwsze zdjęcie, właśnie to, i zupełnie nie spodziewałem się takiej pogody, o której częściowo informuje fotografia poniżej.


 

 

poniedziałek, 5 stycznia 2026

Michalovce

 
Z cyklu "Przypadkowe miasta", Michalovce, Słowacja, 2025

Latem w roku, który właśnie się skończył, chciałem samotnie, na rowerze, wjechać do Ukrainy i jeden dzień przeznaczyć na fotograficzny rekonesans Użhorodu. Mimo, że o piątej rano stawiłem się na granicy na rowerze, nie udało mi się jej przekroczyć — pogranicznicy nie wpuścili mnie, tłumacząc, że jednośladem bez silnika mogę wjechać do Ukrainy jedynie przez przejście w Ubli, a nie w Vyšné Nemecké. Było to tego dnia trudno wykonalne, ponieważ musiałbym przejechać rowerem około 150 km, z czego blisko 100 km głównymi drogami przeznaczonymi dla ruchu samochodowego. Nie miałem ani czasu, ani ochoty ryzykować. Rozczarowany spoglądałem na mapę i wtedy pomyślałem, że z Camp Rybarik (koło wsi Kaluža), gdzie tej nocy spałem w mojej Hondzie Element razem z rowerem Specialized, jest zaledwie 8 km do miasta Michalovce. W tej sytuacji idealnie pasowało ono do realizowanego przeze mnie od kilku lat cyklu pod roboczą nazwą „Przypadkowe miasta”.