niedziela, 8 grudnia 2013

Widzę co wiem (6)

Widzę osiem anten satelitarnych i sześć tabliczek z numerami ulicy. 
Kamienica po prawej stronie ma numer 25.
Po lewej stronie widzę budkę wyprodukowaną przez firmę Kami, wiem, że na jej boku jest napis „cześć”. 
Mogę zdjąć simlocka, zastawić coś lombardzie lub odwrotnie, coś w nim kupić. Kupić też mogę odzież trochę używaną.
Budka po prawej także jest do kupienia. 
Postanowiłem, że zanim zadzwonię na podany numer telefonu, to wpiszę go w Google. Na ekranie komputera pojawiła się strona, która poinformowała mnie, że na temat tego numeru telefonu nikt jeszcze nie napisał komentarza, i że ja mogę być pierwszy. Muszę tylko wypełnić dwie rubryki. W pierwszej muszę podać swoje imię lub pseudonim, w drugiej odpowiedzieć na pytanie: „czy jestem człowiekiem”. 
Nie wypełniłem. Zadzwoniłem, budka nie jest już na sprzedaż.
Patrzą tu na mnie dwie pary oczu. Mężczyzny i psa. Każdy z nich mieszka w innej kamienicy. 
A jest tu całkiem międzynarodowo. Antonio to imię włoskie. Tak nazywa się pizzeria, przed którą widać całującą się parę. Kebab natomiast to potrawa kuchni orientalnej, mi kojarzy się głównie z Turcją. Samochód jest za to niemiecki, to volkswagen transporter.
Widzę orchideę. Phalaenopsis, gatunek łatwy w uprawie domowej.
Te dwie kamienice stały w centrum Litzmannstadt-Getto, najbardziej nieludzkiego miejsca w historii Łodzi.
Kamienica o numerze 25 to jeden z ważniejszych budynków w tamtym czasie. Mieściły się tu instytucje administracji getta. Z 200 tysięcy jego mieszkańców przeżyło około 10 tysięcy. W listopadzie 1942 roku na dachu budynku zainstalowano zegar wzorcowy o trzech tarczach. Miał on ułatwić ujednolicenie czasu w całym gettcie.
Fotografię zrobiłem o godzinie 13.07.





Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza