niedziela, 16 lutego 2020

Wszystko składane

Niniejszym zapowiadam nowy cykl. Po Jedynce miałem namiastkę zespołu stresu bojowego. Nie miałem pretekstu do jakiegoś dłuższego szwendania się z aparatem. Oczywiście było przedsięwzięcie "Balticum, mare nostrum", osiem państw, tysiące kilometrów, potrzebuję jednak, od czasu do czasu, popracować samotnie. Roboczy tytuł projektu to "Folding camera, folding bike and suburbs of Warsaw". Za mną już kilka wypraw. Jakiś wpływ na wybór tematu oprócz tytułowych technikali miały pewnie dwa albumy, które mam na półce: Petera Bialobrzeskiego ‟No Buddha in Suburbia” oraz Alejandro Cartageny "Suburbia Mexicana". Oprócz filmów Portra 400 i Voigtlandera Bessa III 667 mam, jako backup, przy sobie Sony RX1 (którego bardzo lubię) i to z tego ostatniego na razie będę pokazywał zdjęcia (skanów jeszcze nie mam). Poruszam się rowerem typu "składak", a moja trasa to granice Warszawy, którą nieznacznie przekraczam w obie strony.

Z cyklu "Folding camera, folding bike and suburbs of Warsaw", 2020

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza